Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 marca 2019

[331] Helen Fielding - SZALEJĄC ZA FACETEM


Helen Fielding - SZALEJĄC ZA FACETEM
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2014
Przekład: Katarzyna Karłowska, Jan Karłowski
Ocena: 6/10

W niesamowicie śmiesznej i długo wyczekiwanej powieści musi sobie odpowiedzieć na następujące pytania: CO ROBIĆ, gdy sześćdziesiąte urodziny twojej przyjaciółki wypadają w tym samym dniu, co trzydzieste urodziny twojego chłopaka? CZY LEPIEJ UMRZEĆ od botoksowego zakażenia czy z samotności, będącej skutkiem zmarszczek, których nie potraktowało się botoksem? CZY MOŻNA KŁAMAĆ na temat swojego wieku na internetowych portalach randkowych? CZY WSKAZANE JEST układać włosy suszarką, gdy jedno z twoich dzieci ma wszy na głowie? CZY DALAJ LAMA naprawdę publikuje na Twitterze, czy robi to za niego jego asystent? CZY JEŻELI posmarujesz sobie dłonie emulsją lip plumper, to też ci się powiększą jak usta? JEŚLI PRZEŚPISZ SIĘ Z KIMŚ po dwóch randkach i sześciu tygodniach esemesowania, czy będzie to to samo, jakbyś wyszła za kogoś po dwóch spotkaniach i sześciu miesiącach pisywania listów w czasach Jane Austen? Dumając nad tymi zagadnieniami i innymi dramatycznymi problemami naszych czasów, Bridget Jones przedziera się przez gąszcz wyzwań, czyhających na współczesną samotną matkę, a jednocześnie na powrót odkrywa swoją seksualność w - jak to nieuprzejmie i zupełnie nieadekwatnie mogą co poniektórzy określić - wieku średnim.


     Nie muszę Wam mówić, że jako fanka Bridget, nie musiałam specjalnie zmuszać się żeby poznać jej dalsze perypetie. I chociaż bardzo bym chciała móc zachwycać się tą książką tak mocno jak jej poprzedniczkami, to niestety nie mogę tego zrobić.
     Bridget Jones w kolejnej, nieznanej nam odsłonie. Tym razem jako samotna matka, wdowa i kobieta szukająca szczęścia na portalach randkowych. Dwoje dzieci, praca i poszukiwania miłości skutecznie komplikują jej zwykłe, proste z pozoru życie. Dodatkowo jej przyjaciele, którzy pomimo wieku, nadal pozostają w świecie trzydziesto- i czterdziestolatków. Trochę dziwny świat, wykreowany na podstawach poprzednich części i na siłę tworzony na obraz wyluzowanych młodzieniaszków. I może bym to jeszcze zniosła, gdyby nie to, że postać Bridget została przedstawiona jako nieodpowiedzialna i wręcz komiczna podstarzała bohaterka, która poza wagą i seksem nie widzi sensu życia, jednak była sytuacja, w której wykazała się silnym realnym i racjonalnym myśleniem. Ogólnie to nie wiem czemu została skrzywdzona w taki sposób. Wydaje mi się, że jest ona symbolem kobiet, które pomimo wieku mogą się realizować, a tutaj została tak lekkomyślnie potraktowana. Ponarzekałam trochę, więc teraz może przejdę teraz do pozytywnych aspektów "Szalejąc za facetem". Losy Bridget nadal sprawiają, że pojawia się uśmiech na ustach czytelnika, często łzy rozpaczy i rozczarowania, kiedy kolejne plany i marzenia kobiety zostają zniszczone i podeptane. Jej życie nie jest sielankowe, ciągle zmaga się z przeciwnościami, które licznie pojawiają się na jej drodze. Jednak ma w życiu ważny cel, czyli dzieci. Państwo Darcy doczekało się dwóch cudownych pociech. Ich charaktery są identyczne jak rodziców, co w wypadku maluchów wyszło świetnie. Dokładnie tak je sobie wyobrażałam, aczkolwiek smutne jest to, że Marka nie ma już w tej części. Sądzę, że gdyby miał jakiś udział, to książka i postać Bridget wyglądałaby całkiem inaczej. Sama główna bohaterka wraz z upływem lat również uległa małym przemianom cywilizacyjnym, jakimi są np. umawiania się na randki przez internet, utrzymywanie kontaktu ze znajomymi poprzez różne portale społecznościowe typu Twitter i Instagram. Chce, chociaż w ten sposób odjąć sobie lat, a wagę traci dzięki diecie otrzymanej z kliniki dla otyłych. Poza tymi wszystkimi rzeczami, książka niezmiennie bawi, w krzywym zwierciadle pokazuje niektóre nasze cechy i pokazuje nam, że starość wcale nie oznacza końca przyjemnego życia. Myślę, że zamysłem autorki było to, aby uświadomić ludziom, szczególnie kobietom że to, że mają parędziesiąt lat, nie znaczy, że mają siedzieć w domu, w fotelu i czekać na śmierć. Pokazuje nam, że powinniśmy nadal, nieustannie walczyć o swoje szczęście, miłość i spełnienie marzeń, że możemy, pomimo wieku być szczęśliwymi, kochanymi osobami. I nic nie stoi na przeszkodzie aby osiągać zamierzone cele. Niby akcja zwyczajna, bohaterka przerysowana, a jednak można z niej wyciągnąć jakieś interesujące wnioski. 
     Jeśli czytałeś/łaś poprzednie części, to tę książkę musisz poznać. Dalsze zabawne losy Bridget przyprawią cię o zawrót głowy i osłupienie, dlaczego ona jest taka a nie inna. Myślę, że nie każdy polubi się z Bridget "po latach".



Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka!

środa, 27 czerwca 2018

[223] Keith Stuart - CHŁOPIEC Z KLOCKÓW


Keith Stuart - CHŁOPIEC Z KLOCKÓW

Wydawnictwo Muza 2018
Przekład: Anna Rajca-Salata
Ocena: 7/10

Poznajcie Alexa, trzydziestoparoletniego tatę. Kocha swoją żonę Jody, lecz zapomniał, jak jej to okazywać. Kocha swojego syna, Sama, ale go nie rozumie. Coś musi się zmienić. A Alex powinien zacząć od siebie. Poznajcie ośmioletniego Sama. Pięknego, zaskakującego, autystycznego chłopca. Dla niego świat to zagadka, której nie potrafi samodzielnie rozwiązać. Gdy jednak Sam zaczyna grać w Minecrafta, pojawia się miejsce, w którym on i tata zaczynają na nowo odkrywać nie tylko samych siebie, lecz także siebie nawzajem… Czy rozsypaną na kawałki rodzinę uda się poskładać?



     "Chłopiec z klocków" to książka autorstwa Keitha Stuarta, mężczyzny, który zawodowo zajmuje się grami komputerowymi. Co sprawiło, że taki człowiek porusza tak trudny temat jakim jest autyzm u dzieci?
     W tej historii poznajemy Alexa, mężczyzna znajduje się w dość trudnym okresie życia. Jego małżeństwo znajduje się na poważnym zakręcie losu, w wyniku którego obie strony decydują się na separację. Jednak to nie jedyny problem, z jakim musi zmagać się nasz główny bohater. Kłopoty w związku, w pracy a dodatkowo stres związany z silną chęcią złapania kontaktu ze swoim autystycznym dzieckiem. To wszystko sprawia, że Alex czuje się zagubiony i bezsilny. Jednak znajduje sposób na to, aby wyrwać Sama, swojego autystycznego syna, z objęć choroby i wypracować z nim pewną więź przyjaźni i porozumienia. Tym sposobem okazała się jedna z ostatnio popularnych gier, czyli Minecraft, do czego nawiązuje również tytuł tej książki. To naprawdę niesamowite, że w taki, wydawałoby się, prosta metoda może być tak skuteczną metodą. To wszystko sprawia, że książka staje się mocno emocjonalna i interesująca, a dodając do tego fakt, że autor pisał ją pod wpływem własnych doświadczeń powoduje, że wartość tego tytułu rośnie jeszcze bardziej. Myślę, że jest to bardzo ważna książka, dlatego, że autor odważnie przekazuje czytelnikowi jak wygląda życie z chorym dzieckiem. W takim układzie, jak wiemy, chore jest nie tylko dziecko, ale i rodzice. Walka o tę rodzinę wzrusza i zdecydowanie chwyta czytelnika za serce. Jedyne co mogę zrobić, to polecić Wam tę pozycję. Jeśli lubicie książki opierane na faktach, dotyczące poważnych tematów to ta książka jest dla Was.
     Jeśli zainteresowały Cię losy Alexa i jego syna Sama to nie zwlekaj. Sięgnij po tę książkę już dziś! Nic nie wzruszy Cię tak mocno, jak cudowna miłość ojca i syna, którzy walczą z przeciwnościami losu!



Za możliwość przeczytanie tej książki dziękuję Wydawnictwu Muza!

piątek, 2 marca 2018

[187] Piotr Tymiński - PRZYBYSZ

Piotr Tymiński - PRZYBYSZ
Wydawnictwo Novae Res 2018

Ocena: 9/10


Rok 1944. Dwóch nastoletnich chłopców podejmuje ucieczkę z transportu na roboty do Rzeszy. Czy uda im się pokonać przeciwności i dotrzeć do domu? Wojna powoli dobiega końca, kiedy dwunastoletni Bronek, w domu nazywany Dzidkiem, zostaje pojmany przez Niemców. Trafia do transportu wiozącego ludzi na roboty przymusowe w Rzeszy. W bydlęcym wagonie, ściśnięty wraz z tłumem podobnych mu nieszczęśników, wciąż nie traci nadziei na powrót do domu. Wspólnie z poznanym w niedoli kolegą podejmuje decyzję o ucieczce. Choć chłopcy wiedzą, że ryzykują życie, pragnienie wolności jest silniejsze niż wszelkie przeszkody… W tej historii, opartej na autentycznych wydarzeniach, długa i niebezpieczna droga do domu będzie przeżyciem, którego bohaterowie nigdy nie zapomną.



        Autora Piotra Tymińskiego miałam przyjemność poznać przy okazji recenzowania książki "Wołyń. Bez litości". Jak w przypadku tej książki, tak i "Przybysza" to książki historyczne, jednak przedstawione w postaci powieści, co ułatwia i uprzyjemnia lekturę oraz zachęca do bliższego zapoznania się z faktami dotyczącymi dawnych wydarzeń.
     "Przybysz" to poruszająca historia chłopca, Bronka, który w wieku dwunastu lat musiał walczyć o życie pod ostrzałem niemieckich żołnierzy. Odważnie chciał stawiać czoła wrogom, chociaż jego wiek mu to ograniczał. Kiedy jego wieś została zaatakowana przez wrogie oddziały zmuszony był uciekać w nieznane, bez swojej rodziny, braci, rodziców. Zdany był tylko na siebie i na los, który mocno go doświadczył. Bronek, zwany Dzidkiem zaimponował mi swoją odwagą, dziecięcą radością z życia i nieustannym dążeniem do celu. Młody mężczyzna, bo tak zdecydowanie można go nazwać, kilkukrotnie uciekał z transportu, który wiózł jego jak i setki tysięcy innych Polaków na roboty do Rzeszy. Bronek nie mógł się z tym pogodzić. Znosił bicie, głodowanie, nieludzkie warunki bytowania, a jednak z dziecięcym urokiem i poczuciem humoru potrafił cieszyć się nawet krótkimi chwilami wolności. Uczył się na swoich błędach, a kiedy na jego drodze ku rodzinie i ojczyźnie pojawił się Jurek, wiedział że wszystko będzie dobrze. To cudowna i bardzo ujmująca książka. Pomimo niewielkich gabarytów, jej treść jest tak bogata, że trudno to ocenić. Fakt, że historia oparta jest na rzeczywistych wydarzeniach powinna przekonać każdego do tego, aby tę książkę przeczytać. Autor, podjął się trudnego tematu, bo jak w postaci dziecka przedstawić czas wojny? Kiedy wydawałoby się, że dwunastolatek nie jest do końca świadomy tego, co się może stać. W tym wypadku, to właśnie ten dziecięcy urok i bezbronność uwypukla brutalność wojny i ludzi, którzy w ówczesnym czasie byli barbarzyńcami. Cieszę się, że powstają takie książki, bo młodzi ludzie mają okazję poznać choć cząstkę tej historii, o której nie możemy nigdy zapomnieć, bo to ona ukształtowała nasz kraj, ale głównie ze względu na wszystkich ludzi, którzy poświęcili się w walkach lub zginęli wbrew swojej woli. 
     "Przybysz" zostanie ze mną na zawsze, tak jak w pamięci Bronisława Przybysza, człowieka, który opowiedział swoją historię. Tę książkę musicie przeczytać!




Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję autorowi Piotrowi Tymińskiemu!

czwartek, 13 sierpnia 2015

[19] Emma Chase - ZAKRĘCENI

Emma Chase - ZAKRĘCENI
Wydawnictwo Filia
Poznań 2015
Przekład:Katarzyna Agnieszka Dyrek

Ocena: 6/10






OPIS: Istnieją na świecie dwa rodzaje ludzi: ci, którzy najpierw myślą i ci, którzy od razu coś robią. Zawsze wolałam najpierw pomyśleć. Przeliczyć. Zaplanować. Zmieniło się to, gdy poznałam Drew Evansa. Był tak nachalny. Tak pewny siebie – i mnie. Jednak nie wszystkie romanse mają szczęśliwe zakończenia. Myślałyście, że pogalopujemy z Drew w kierunku zachodzącego słońca? Witajcie w klubie. Teraz muszę podjąć decyzję życia. Drew swoją już podjął – właściwie starał się ją podjąć za nas oboje. Ale przecież wiecie, że to nie w moim stylu. Zatem wróciłam do Greenville. Sama. No, tak jakby… Zdałam sobie sprawę, że trudno pozbyć się starych przyzwyczajeń i czasami trzeba się cofnąć do samego początku, by móc ruszyć z miejsca.


                Zakręceni to drugi tom serii Tangled, zaraz po Zaplątani. Poznajemy dalsze losy dwójki bohaterów Drew, aroganckiego, pewnego siebie kobieciarza, szaleńczo i bez opamiętania zakochanego w Kate oraz ta właśnie dziewczyna, wygadana i lekko zagubiona. Ta powieść to dowód na to jak ważna w związkach jest rozmowa, i udowadnia, że głównym zabójcą miłości jest niedopowiedzenie.
                Akcję, od rozdziału pierwszgo poznajemy z perspektywy Kate, co mnie troszeczkę zasmuciło, bo komentarze Andrew w pierwszej części były czasem takie zabawne i prawdziwe, że zabierając się za „Zaplątani” miałam nadzieję na dokładkę śmiesznych tekstów, na pocieszenie mogę dodać, że Drew jest narratorem w prologu. Dziewczyna siedzi na placu zabaw w miasteczku Greenville, czyli w swoim mieście rodzinnym, do którego wróciła po kłótni z Drew. Snuje retrospekcje jednocześnie opowiadając nam co się w jej życiu wydarzyło. Zabieg taki wydaje mi się bardzo ciekawym rozwiązaniem, tym bardziej, że jest rzadko spotykany. Zazwyczaj spotykałam się z narracją prowadzoną w danej chwili. Jak już powiedziałam, niedopowiedzenie i tajemnica, to główny wątek tej części Tangled, które staje się przyczyną smutnego i zaskakującego zwrotu akcji. Trochę mnie zasmuciło to, że nic więcej się nie dzieje, a ciągle i ciągle akcja toczy się wokół jednego faktu. Ta część niestety była dość przewidywalna i mało oryginalna. Kate wracają wspomnienia związane z poprzednią miłością, jednak to wszystko nie zmienia jej uczucia do Drew. Często miałam ochotę uderzyć w twarz i Kate, za jej głupie pomysły i tajemnice, jak i Drew za to, że zachowuje się jak nastolatek i jedyne co potrafi zrobić to jeszcze bardziej zranić kochaną przez siebie kobietę, tak aby zabić swój ból.
           Akcja nie porywa, jedyne co zachęca do przeczytania to właśnie bohaterowie z pierwszej części, gdyby nie to, to na pewno nie przeczytałabym tej książki. Teraz ma pojawić się trzecia część z tej serii, której początek miałam okazję przeczytać w e-booku „Zakręceni” jako taka zachęta do zapoznania się z trzecią częścią. Jeśli będzie okazja, to na pewno sięgnę po tą pozycję dlatego, że będzie opisywać losy przyjaciółki Kate oraz przyjaciela Drew. „Zakręceni” polecam na letni, spokojny wieczór jako takiego „zabójcę czasu”.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

[03] John Boyne - CHŁOPIEC W PASIASTEJ PIŻAMIE

John Boyne - CHŁOPIEC W PASIASTEJ PIŻAMIE,
 wydawnictwo Replika,
 Poznań 2013


Ocena: 8/10

OPIS :Wstrząsająca historia pięknej przyjaźni na przekór złu szalejącej wojny. Dwóch chłopców i dwa światy... Obaj urodzili się w tym samym dniu, miesiącu i roku, ale los traktował ich do pewnego czasu zupełnie inaczej. Bruno, syn niemieckiego oficera, żyje podczas wojny, prawie w ogóle jej nie doświadczając, nie mając świadomości, że ona trwa tuż obok, pochłania ofiary. Szmul, syn żydowskiego zegarmistrza, zna wojnę od tej najgorszej, najbardziej nieludzkiej strony. To ona odebrała mu spokojne dzieciństwo, bezpieczeństwo, przyszłość oraz członków rodziny.
Spotkanie chłopców ma wymiar symboliczny. Odbywa się na granicy dwóch światów. Okazuje się, że przekroczenie jednego z nich powoduje, że stają się równi, ale na pewno nie szczęśliwsi,a może jednak...? 



     

       


              Wzruszająca historia, która w bardzo poruszający sposób obrazuje okrucieństwo zagłady Żydów. Pierwszy raz z tytułem "Chłopiec w pasiastej piżamie" zetknęłam się oglądając film, na którym nie ukrywając płakałam jak bóbr. Po kilku miesiącach wybrałam się do biblioteki i mój wzrok przykuła okładka książki z dobrze znaną mi już sceną z filmu, kiedy to Bruno siedział pod ogrodzeniem obozu śmierci i rozmawiał ze Szmulem, jednym z uwięzionych Żydów.  Chłopcy poznają się przypadkiem, kiedy to Bruno stara się poznać nową okolicę, w której zamieszkał wraz z rodzicami i siostrą. Tematyka książki dotyka bardzo wrażliwego tematu, szczególnie dla Polski. Przedstawia okrucieństwo i brak poszanowania dla człowieka. Uważam, że nie jest ważne to, kto jaką wiarę wyznaje czy jaki ma kolor skóry. To kim jesteśmy uwidocznione jest w naszych czynach, czyli w tym co robimy. Po tym jak człowiek działa powinno się go oceniać, a nie na przykład po wyglądzie. Znowu odbiegam od tematu... Chłopcy, jak to dzieci pragną bawić się ze sobą, uważają się za przyjaciół. Jednak ich przyjaźń zostaje wystawiona na ciężką próbę, kiedy to Szmul pracuje w domu swojego kolegi podczas przygotowań do kolacji, na której pokazywany będzie ulepszony i fałszywy obraz warunków jakie panują w obozie, który zostaje przedstawiony jako przyjazna dla ludzi i pomocna organizacja. Podczas tych przygotowań niczego nieświadomy Bruno pozwala poczęstować się jedzeniem przyjacielowi, fakt ten nie jest mile widziany w oczach pewnego porucznika gdy młody Niemiec ukrywa prawdę o tym, że zezwolił na to aby młody Żyd się posilił. Następnie porucznik zabiera młodego syna zegarmistrza. Po tym zdarzeniu Bruno przez pewien okres czasu, gdy podchodzi pod ich wspólne miejsce spotkań nie zastaje tam Szmula.
           W powieści Johna Boyne’a, jest wiele takich momentów, po których trzeba się długo zastanawiać co się stało z danym bohaterem. Nawet zakończenie nie jest do końca jasne. Opisy przeżyć bohaterów i obrazy widziane oczami dziecka, które nie rozumie co się wokół niego dzieje, są tak bardzo poruszające, przynajmniej w moim odczuciu, że mogłabym przepłakać połowę opowieści. Byłam zła na siebie, że trafiłam na tą książkę znając już zakończenie,  które moim zdaniem było potwornie okrutne, jednak idealnie pasujące do tej historii. 
           „Chłopiec w pasiastej piżamie” to pozycja, która według mnie powinna stać się jedną ze szkolnych lektur, po to aby młodzi ludzie nie zapomnieli o okrutnej historii i nieopisanych zbrodniach dokonanych podczas wojny.

Archiwum bloga