środa, 5 października 2016

[99] Sandi Lynn - NA ZAWSZE COLLIN

Sandi Lynn - NA ZAWSZE COLLIN
Wydawnictwo Amber 2015
Przekład:

Ocena: 7/10


Syn bohaterów trylogii Na Zawsze opowiada swoją historię pełną bólu i miłości... Collin Black, syn Ellery i Connora i przyszły prezes Black Enterprises, ma dwadzieścia dwa lata, jest seksowny i uwielbia imprezować. Jego życie to marzenie każdego faceta. Może mieć każdą kobietę. Ale jedna złamała mu serce. Od tej pory to on zostawiał za sobą szlak złamanych serc. Aż spotkał dziewczynę, która wszystko zmieniła. Tylko czy on potrafi zmienić jej wspomnienia? Uleczyć jej rany? Czy oboje zdołają wzajemnie się przekonać, że jest coś, dlaczego warto żyć?


     Lubię takie serie książek, które obejmują kilka pokoleń. Sandi Lynn dobrze zrobiła uwzględniając w swoim cyklu losy Julii i Collina, czyli dzieci głównych bohaterów Ellery i Connora z serii "Na zawsze". Jak wypadła ta książka na tle poprzednich części?
       Pierwsza książka wydana w tym cyklu niesamowicie przypadła mi do gustu, Sandi Lynn zaskoczyła mnie, małym (to zawsze coś) powiewem świeżości w tworzeniu historii Ellery i Connora. Tutaj mamy dość widoczne podobieństwo, bo Collin i Amelia są również po przejściach. Spotykają się w identycznych okolicznościach co rodzice młodego prezesa Black Enterprises, oboje mają swoją małą przeszłość, która w drastyczny sposób wdziera się do ich przyszłości. Wątek "demonów przeszłości" to bardzo często spotykany zabieg w książkach, ja osobiście to lubię, chociaż ostatnio spotykam się z tym wielokrotnie. Amelia ma bardzo trudny charakter, przez co jeszcze bardziej pociąga Collina. Mężczyzna pragnie zapewnić jej bezpieczeństwo i pomoże jej przezwyciężyć blokady spowodowane wypadkiem z dzieciństwa. Momentami denerwowało mnie zachowanie Amelii. Była bardzo niezdecydowaną bohaterką i nagminnie rozważała nad tym co wypadało uczynić a co jednak ona sama pragnęła zrobić. Podobało mi się natomiast to, że czytelnik mógł poznać dalsze losy Ellery i Connora, którzy brali czynny udział w powieści. Na duży plus zasługuje również zakończenie książki. Było zabawne i zostawiające nadzieję na kontynuację tego romansu. Mam natomiast wrażenie, że Sandi Lynn brakło pomysłu na akcję. Losy Collina bardzo pokrywały się z dziejami jego rodziców. Brakło mi tutaj odświeżenia bohaterów. Jednak jako romans, książka spisała się bardzo dobrze. Była miłość, kłótnie, problemy, naprawianie błędów i szaleńcze uczucie dwojga młodych, doświadczonych przez życie ludzi. Czego chcieć więcej? Docenić również trzeba to, że Pani Lynn podjęła się kontynuacji swojej serii. Sama bardzo lubię czytać takie dodatkowe części, które przedłużają naszą przygodę z danymi bohaterami czy postaciami, które albo się lubi albo nie. Więc jeśli macie chwilkę wolnego czasu polecam, na pewno każdy znajdzie w niej coś, co mu się spodoba.
    Książka mało wciągająca i zaskakująca, ale urozmaica i zapewnia miły wieczór. Kto z Was czytał poprzednie części, z pewnością skusi się by poznać losy zbuntowanego Collina. Myślę, że kiedy znajdę chwilkę czasu z przyjemnością poznam życiorys Julii, siostry Collina w książce "Being Julia" tej samej autorki.

3 komentarze:

  1. Nie czytałam poprzednich części. Za mało czasu na wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem zaskoczona, że Ci się to podobało. Dla mnie ta autorka nie ma za grosz talentu, a jej książki skupiają się na dennych dialogach i scenach seksu. Bo oczywiście o opisach możemy zapomnieć.
    Ale to tylko moje zdanie.
    Pozdrawiam
    http://polecam-goodbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam o książkach autorki, jednak jakoś mnie nie zachęcają. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarz.
Pozdrawiam i zapraszam ponownie!