Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 czerwca 2019

[379] Adriana Locke - ZAPISANE W BLIZNACH


Adriana Locke - ZAPISANE W BLIZNACH
Wydawnictwo Szósty Zmysł 2019
Przekład: Klaudia Wyrwińska
Ocena: 8/10


Siniaki znikają. Blizny pozostają jako świadectwo tego, że się żyło. Walczyło. Kochało. Łatwo jest się zakochać. Z kolei odkochanie to najtrudniejsza rzecz na świecie. Elin i Ty Whitt są w tym beznadziejni… Gdy lokalna gwiazda koszykówki uśmiechnęła się do Elin, było po niej. Tak łatwo przyszło jej zakochać się w ciemnowłosym bohaterze z czarującym uśmiechem i silnym, atletycznym ciałem. Aż uderza rzeczywistość. I robi to naprawdę mocno. Zakochanie się było zdecydowanie tą łatwą częścią. Patrzenie, jak to wszystko ulega rozpadowi, okazało się nie do zniesienia. Gdy Ty wraca z nowo odnalezioną determinacją, by odzyskać rodzinę, Elin czuje się rozdarta przez walkę między przeszłością a możliwością nowego startu. To mężczyzna, do którego należy jej serce. A zarazem jedyna osoba, która może sprawić jej niewyobrażalny ból. Życie nie zawsze jest łatwe. Miłość nie jest dla wrażliwych. Ale życie wciąż czegoś uczy, a Ty i Elin, oboje poznaczeni bliznami, są tego najlepszym dowodem. Jednak w tych bliznach zapisana jest ich miłość, która albo zwiąże ich ze sobą… albo rozdzieli na zawsze.

     Przygoda z książką "Zapisane w bliznach" to moje drugie spotkanie z twórczością Adriany Locke. Niezawodnie, autorka naładowała swoją powieść całą gamą emocji, które czytelnika miażdżą i jednocześnie unoszą metr nad ziemię. 
     Czasem lubię książki, które wprawią mnie w melancholijny stan. "Zapisane w bliznach" to historia o, jak sam tytuł wskazuje" samym życiu, pokiereszowanym, bolesnym, pełnym ran i blizn, takim które nikogo nie oszczędza. To niesamowite jak Adriana Locke manipuluje losami swoich bohaterów, w sposób brutalny, a jednocześnie pełen uczuć. W powieści "Zapisane w bliznach" Locke daje nam obraz osób, czy to znajomych, przyjaciół, czy też kogoś z rodziny, które są dla nas wszystkim, są z nami na dobre i złe. Poznajemy w niej Elin i Tyler'a, on szkolna gwiazda koszykówki, a ona skromna dziewczyna, która walczy sama z sobą. Kiedy pewnego dnia ich ścieżki krzyżują się, wszystko nabiera tempa. Zakochani licealiści, którzy wierzyli we własną, niezniszczalną miłość. Biorą ślub, wszystko się układa. Kochają się. Jednak do czasu. Ich więź pozornie nierozerwalna trwa jednak jak to w życiu bywa nawet najsilniejsze relacje mogą się skończyć. A co się wtedy z nimi stanie, gdy bolesne doświadczenia nie pozwalają zapomnieć? Przez całą książkę, a może nawet na każdej stronie można wyczuć emocjonalne cierpienie, pełno bólu i psychicznego obciążenia. Pokochałam Elin i Tylera, z resztą ich nie da się nie lubić. Są tak prawdziwi, realni, jakby żyli obok nas. Autorka sprawiła, że żaden z bohaterów nie jest doskonały, każdy ma wady i zalety, jak każdy z nas. Dlatego tak łatwo jest nam utożsamić się z tymi bohaterami. W ich turbulencjach życiowych widzimy własne przeciwieństwa losu. Z tej powieści można wyciągnąć naukę tego, jak wybaczać, jak widzieć człowieka w człowieku i jak nie oceniać. Wiele się tu dzieje, napięta akcja, bolesne chwile i sporo łez. Ostrzegam was, ból i bezradność to uczucia, które nie odpuszczają nam ani na sekundę powodując, że "Zapisane w bliznach" to istna emocjonalna kolejka górska. Wiele łez, wzruszeń i momentów szczęścia zostanie ze mną na dłużej. Adriana Locke jest mistrzynią ukazywania, że życie to nie jest łatwa sprawa, ale kiedy w grę wchodzi miłość to warto o nie walczyć. Cudowna życiowa historia, która przenosi nas w całkowicie inny świat i niech nie zgubi Was wiek bohaterów, są oni bardziej doświadczeni przez los niż niejeden dorosły. Pamiętajmy, jako ludzie jesteśmy w stanie wiele przeżyć, przetrwać i wybaczyć. Ważne jest żeby otaczać się wartościowymi ludźmi.
     Piękna, może czasem zbyt słodka opowieść o nowym życiu, nadziei i drugiej szansie, a wszystkie zdarzenia, które się nam przytrafiają prowadzą do tego byśmy byli jak najlepszą wersją samego siebie. 


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Szósty Zmysł!

sobota, 11 maja 2019

[365] Agnieszka Dydycz - DZISIAJ NALEŻY DO MNIE


Agnieszka Dydycz - DZISIAJ NALEŻY DO MNIE
Wydawnictwo Muza 2019
Ocena: 7/10


"Dzisiaj należy do mnie" to ciepła i napisana z ogromną dozą optymizmu opowieść o prawdziwych miłościach, przyjaźniach, sile i odwadze, która jest w każdym z nas, oraz o sile i determinacji w poszukiwaniu własnej drogi do szczęścia. Dla każdego innej, w innym miejscu na ziemi. Główna bohaterka z humorem i dystansem wraca do przeszłości i swych najcenniejszych wspomnień. Wiele z nich dotyczy ludzi, których kiedyś poznała, pokochała, a nawet straciła. Jedni przemknęli przez jej życie niemal niezauważeni, drudzy pojawili się znienacka i równie niespodziewanie zniknęli, a jeszcze inni zadomowili się w nim na dobre. Tak jak jej poprzednicy, z którymi kiedyś dzieliła swoją duszę i którzy dzisiaj wspierają ją swoimi doświadczeniami. Ta skłaniająca do przemyśleń, słodko-gorzka historia romansów i uczuć, zaskakujących wydarzeń, odważnych decyzji oraz wyborów jest niepowtarzalną lekcją życia, która inspiruje, bawi i wzrusza, a potem zostaje z nami na długo. Bo to, co wydaje się końcem, jest zarazem początkiem…


     "Dzisiaj należy do mnie" to intrygująca powieść oparta na wspomnieniach, refleksjach, snach i wielkiej nadziei na lepsze życie. Oryginalny sposób przedstawienia tej historii sprawia, że książkę pochłania się jednym tchem.
     W ostatnim czasie stałam się okładkową sroką. W tym przypadku nie miałam wątpliwości, żeby sięgnąć po tę książkę. Cudowna, delikatna okładka skrywa w sobie niewiarygodnie bogate wnętrze. Autorka postarała się o to, aby losy głównej bohaterki Kamili były bardzo prawdopodobne, realistyczne i tak na prawdę mogą dotyczyć każdego z nas. Na duży plus zasługuje forma wykonania tej książki, bo bohaterkę poznajemy od pierwszych lat jej życia, mamy okazję zapoznać się z jej wspomnieniami dotyczącymi dzieciństwa i jej rodziny, później zgodnie z biegiem czasu widzimy ją starszą, poważniejszą z głową pełną marzeń. Książka wzbogacona jest w pełną gamę uczuć. Dawno nie czytałam historii z takim wielkim ładunkiem emocjonalnym, który mieści się w, z pozoru, prostej historii. Agnieszka Dydycz postarała się aby "Dzisiaj należy do mnie" nie było w odbiorze zwyczajną, prostą obyczajówką, a pełną refleksji głęboką opowieścią o człowieczeństwie, życiu i czynach, które nas określają i definiują. Pojęcia Karma, reinkarnacja są nam wszystkim dobrze znane, a czy wiecie czym jest termin "Stara dusza"? Taką zdolność posiadała nasza główna bohaterka.  Osoba, która jest starą duszą obciążona jest ogromnym bagażem życiowym i nie musi być stara wiekiem. W ostatniej fazie reinkarnacji kumulują się nasze wspomnienia i przeżycia po to, abyśmy mogli przekazać nasze zdobyte doświadczenie innym osobom. Dlatego też wraz z Kamilą udajemy się w podróż o życiu, i każdy z Was zostanie wciągnięty w ten fascynujący świat. To niesamowite zjawisko, na którym autorka oparła tę powieść. Dla mnie, takie wątki w książkach to rarytas, który zawsze mnie cieszy. Lubię poznawać różne aspekty duchowości człowieka, a ta książka mi na to pozwala, a dodatkowo umożliwia poznanie innych kultur i miejsc na świecie. Nie musicie się martwić, że książka będzie miała na Was negatywny wpływ, czy też zasmuci Was, będzie wręcz przeciwnie, myślę, że niesie ze sobą przesłanie o tym, że powinniśmy żyć pełną piersią i każdego dnia powtarzać sobie, że dzisiaj należy własnie do mnie, bo życie można zbyt łatwo stracić. Podsumowując, "Dzisiaj należy do mnie" to oryginalna historia z cudowną treścią. Ma ona w sobie specyficzny klimat, który działa jak magnes na czytelnika, dlatego też myślę, że nikt z Was nie będzie zawiedziony po lekturze tej książki. 
     To książka, którą trzeba po prostu przeczytać i przeżyć ją na własnej skórze. Rzeczywistość ukazana w niej może dać nam do myślenia lub zostawić nas w poczuciu przeczytania dobrej książki.


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Muza!

czwartek, 25 kwietnia 2019

[354] I.M. Darkss - GWIAZDY NADZIEI


I.M. Darkss - GWIAZDY NADZIEI 
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2019
Ocena: 10/10

On sądzi, że szczęście jest tylko chwilowym złudzeniem, a miłość okrutnym żartem. Ona będzie chciała to zmienić. Amara po latach spędzonych w szkołach z internatem wraca do rodzinnego domu. Nie jest to jednak miejsce, w którym czuje się akceptowana. Nigdy nie zaznała rodzinnego ciepła czy wsparcia. Wróciła tylko z jednego powodu. Dla niego. Dla Jaksa. Pokochała go od pierwszego wejrzenia i nigdy nie potrafiła o nim zapomnieć. Jaks jest mężczyzną z zupełnie innego świata. Zdystansowany i ironiczny właściciel salonu tatuażu, który robi wszystko, by jego relacje z kobietami były krótkie i niezobowiązujące. Nosi w sobie piętno bolesnej przeszłości i wydaje się, że nic i nikt nie jest w stanie się przebić przez pancerz, który przez lata budował. I wtedy pojawia się Amara. Oboje nie są świadomi tego, że ich drogi splotły się już wcześniej w bardzo dramatycznych okolicznościach…


     "Gwiazdy nadziei" to cudowna, wzruszająca i mocno emocjonalna książka, która złamie Wasze serca, poskłada je od nowa i da nadzieję na lepsze jutro. Nie spodziewałam się, że ta książka tak porwie moje serce. 
     I.M. Darkss stworzyła wspaniałą powieść, która od samego początku wciąga czytelnika w świat niespełnionej miłości, niezrealizowanych marzeń, braku poczucia akceptacji oraz własnych małych, wielkich tragedii i dramatów, a jednocześnie napełnia nas pewnością, że możemy przetrwać wszystko, nie zważając na ból, cierpienie i wszelkie konsekwencje. Amara, Emily i Aleks to rodzeństwo z dobrego domu mające wszystko, jednak tylko Emily spełnia wszystkie oczekiwania rodziców względem dzieci. Amara natomiast ciągle zmaga się z ograniczeniami narzuconymi z góry, pragnie zmian i jednego mężczyzny, który stanowi dla niej zakazany owoc. Jaks to kolega jej brata, chłopak jej siostry, który jest tylko i wyłącznie spełnieniem jej niegrzecznych marzeń, a nie miłością życia. Jednak związek ten szybko się rozpada, a Emily zostaje uwikłana w specyficzny i momentami toksyczny związek z facetem jej marzeń. To jak autorka pokierowała ich losami powaliło mnie na kolana. Dawno nie czytałam tak wciągającej i niesamowitej opowieści o miłości i niemijającej nadziei. Postać Jaksa pokiereszowana przez wydarzenia z przeszłości wydaje się nie do uratowania. Wiele razy w trakcie lektury straciłam nadzieję na to, że Jaks wreszcie przejrzy na oczy, ściągnie z siebie pancerz ochronny i zauważy, że ma przed sobą, na wyciągnięcie ręki, bezinteresowną dobroć i miłość, a zachowuje się tak tragicznie. Jednak to właśnie Amara okazuje się lekiem na całe zło. Gwarantuję, że po lekturze tej powieści odrodzi się w Was wiara, nadzieja i miłość. To przejmująca, fenomenalna opowieść, która do ostatniej kartki trzyma czytelnika w napięciu i ciekawości, czy wreszcie życie naszych bohaterów się ułoży. Jednak to, w jaki sposób zostało poskładane, przewyższyło moje oczekiwania. Uwielbiam być tak zaskakiwana, a takie książki, które wywołują u mnie tak wiele cudownych emocji od smutku, wzruszenia po szczęście i radość, to mogłabym czytać codziennie. Nie przypuszczałam, że książka "Gwiazdy nadziei" tak mocno na mnie wpłynie. Całym serduchem polecam ją wszystkim czytelnikom, którzy lubią książki z dużą porcją emocji i to nie tylko pozytywnych. Ta historia jest po prostu cudowna.
     Ostrzegam Was, to książka, po której całkowicie inaczej patrzy się na życie. Przepadłam w świecie Amary i Jaksa. Ich wspólna, zaskakująca historia wyciśnie łzy nawet z najtwardszego serca. Zapewniam, że długo nie zapomnicie o tej książce.


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka!

poniedziałek, 21 stycznia 2019

[304] Aleksandra Steć - WRAŻLIWOŚĆ RZECZY MARTWYCH


Aleksandra Steć - WRAŻLIWOŚĆ RZECZY MARTWYCH
Wydawnictwo Camilove 2018
Ocena: 10/10

„Wrażliwość rzeczy martwych” to pierwszy tomik Aleksandry Steć, który zawiera poezję, w najczystszym tego słowa znaczeniu. Wiersze zawarte w tym zbiorze są pisane przez autorkę od najmłodszych lat życia (2004-2018 rok). Aleksandra Steć pokazuje nam drogę którą podążała, zarówno pod względem literackim, życiowym jak i kształtowania osobowości. Wiersze są przesiąknięte wrażliwością i delikatnością, typową dla autorki. Niemniej jednak ich przekaz jest wyraźny, konkretny i często bardzo intensywny. Jak pisze Aleksandra: „zaczyna się od jednego słowa. później znów wybuchają w nas wszystkie atomy”. Ten zbiór bez wątpienia jest najbardziej emocjonalny ze wszystkich książek autorki. Miłość chwilami wylewa się z kolejnych stron. Wyłaniają się również z niego pewne elementy psychologii, które dodatkowo skłaniają do refleksji na tematy życia i relacji międzyludzkich. Tomik skrada serce i sprawia, że dusza zaczyna pachnieć tym, co najpiękniejsze.




     Zatrzymajcie się na chwilkę, bo mam dla Was emocjonalną, piekną, i mocno sentymentalną książkę pełną poezji jakiej jeszcze nie czytaliście. Mam słabość do twórczości tej autorki, bo trafia do mnie jak nikt inny. Myślę, że i Wy, kiedy zagłębicie się w lekturze, odnajdziecie w niej cząstkę siebie
     Każda strona to emocjonalna karuzela, która odkrywa wszystkie sekrety naszej duszy. Jeśli mieliście okazję czytać poprzednie książki Aleksandry Steć, czyli "Moja dusza pachnie Tobą" oraz "Dotyk Twoich słów", z pewnością wiecie, że tam pełno jest krótkich, dłuższych sentencji, cytatów, myśli i refleksji, natomiast w tomiku "Wrażliwość rzeczy martwych" mamy już tylko czystą poezję, jednak pozostającą w specyficznym i cudownym klimacie tworzonym przez autorkę. Jeśli odstrasza Was słowo poezja, nie obawiajcie się. Nie są to długie, nudne wiersze, które trudno zrozumieć, za to otrzymujemy porządny zastrzyk emocji, wiary w siebie, momentami widzimy niepewność i strach, czyli wszystko to, co kryje się w nas. Dzięki podzieleniu książki na pewne okresy z życia autorki, możemy bliżej poznać jej życie, jej początki z pisaniem, z miłością i smutkiem. Nasza przygoda zaczyna się od 2004 roku i ciągnie się do teraźniejszości. Aleksandra Steć w subtelny, ale jednocześnie stanowczy sposób pokazuje nam swoje spojrzenie na świat oraz na ludzi. Momentami widzimy bunt przeciwko schematom, stereotypom i regułami narzuconymi z góry, a z drugiej strony, ukazuje nam swoją kobiecą naturę, gdzie wygrywają uczucia, strach przed odrzuceniem i chęć bycia kochaną. Każde słowo, zdanie zawarte w tym tomiku wychodzi z serca, z życiowego doświadczenia i ma za zadanie uchronić nas przed podejmowaniem złych decyzji i zmotywować nas do ciężkiej pracy nad sobą, nad osiąganiem swoich celów i zdobywania miłości takiej, o jakiej marzymy. Myślę, że każdy z nas, w zależności od tego, co przeżyliśmy, będzie inaczej odbierał każdy wiersz i każde zdanie, a to jest dowód na to, że poezja Aleksandry jest ponadczasowa i ogólnoludzka.  To wszystko sprawia, że nie można tej książki odłożyć na półkę zbyt szybko, ale kiedy już tam trafi - sięga się po nią raz po raz, aby na nowo przypomnieć sobie o tym, co jest w życiu ważne. 
     "Wrażliwość rzeczy martwych" to tomik, który porwie Wasze serca i zmieni postrzeganie poezji, bo czytanie wierszy Aleksandry Steć to czysta przyjemność. 


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Autorce!

wtorek, 1 stycznia 2019

[298] Corinne Michaels - POWIEDZ, ŻE ZOSTANIESZ


Corinne Michaels - POWIEDZ, ŻE ZOSTANIESZ
Wydawnictwo Szósty Zmysł 2018
Przekład: Monika Węgrzynek
Ocena: 9/10

Roztrzaskał mnie na kawałki. Złożył w całość. Jest moja trucizną, jest moim antidotum. Jedno słowo ZOSTAŃ. To było wszystko co miał zrobić. Zamiast tego wsiadł do tamtego autobusu zabierając ze sobą moje serce. To było siedemnaście lat temu. Ruszyłam naprzód. Małżeństwo. Dzieci. Biały płotek. Wszystko czego kiedykolwiek pragnęłam, ale mój mąż mnie zdradził i znów zostałam porzucona. Osamotniona, bez centa przy duszy i z dwójką chłopców nie miałam innego wyjścia jak wrócić do Tennessee. Nie miało go tam być. Powinnam była być bezpieczna. Jednak przeznaczenie zawsze znajdzie sposób, żeby dać o sobie znać.



     To nie jest moje pierwsze spotkanie z Corinne Michaels i spodziewałam się, że znajdę tutaj pełną gamę emocji, które poruszą mnie od uśmiechu do łez. Jednak to, co wydarzyło się w "Powiedz, że zostaniesz" zaskoczyło mnie jeszcze bardziej.
     Już od pierwszego rozdziału autorka rozpoczyna bieg wydarzeń. Bardzo zaskakujące wydarzenia, które wprawiają w osłupienie sprawiają, że z jeszcze większą ciekawością pożera się tę książkę. Niespodziewana strata, sekrety, o których nasza główna bohaterka - Presley nie miała zielonego pojęcia, powrót do rodzinnej miejscowości, do której już nigdy nie chciała wracać. To wszystko w przeciągu kilku miesięcy od czasu, w której jej mąż podjął niezrozumiałą dla niej decyzję. Wraz z dwójką dzieci zmuszona będzie stawić czoło małomiasteczkowemu nastawieniu, plotkom i swojej dawnej miłości, która tak naprawdę nigdy nie wygasła. Książka przepełniona do granic emocjami, a w tym Corinne jest mistrzynią. Bawi się akcją, sprawiając, że czytelnik nie może się oderwać. Przedstawia nam fakty, które poróżniły dwoje zakochanych w sobie osób w taki sposób, że poznajemy wersję obojga z nich, co sprawia, że mamy pełen obraz wydarzeń. Tajemnice z jakimi Presley będzie musiała się zmierzyć nie sprawią, że jej własne sekrety, które ukrywała przed Zacharym i jej synami znikną. Wyjdą na wierzch szybciej niż mogłoby się to wydawać. Autorka pokazuje nam właśnie to, że szczerość jest lepszym rozwiązaniem niż słodkie kłamstwa, aby kogoś chronić. Bo później, cierpi się dwa razy mocniej i dłużej, szczególnie w przypadku dzieci. Zwraca również naszą uwagę na to, że czasem pewne zdarzenia, rozstania są nieuniknione, a dalsze losy i to czy dwoje ludzi się spotka po latach związane są z przeznaczeniem. Ta historia przenosi nas w trudny i czasem smutny świat, pełen nadziei na lepsze jutro i pragnienia szczęścia i miłości. Lektura porywa w wir emocji, jest lekko przewidywalna, jednak tak dobrze skonstruowana, że nie sposób się dobrze bawić w trakcie czytania. Myślę, że nie będziecie zawiedzeni!
     Jeśli szukacie książki pełnej akcji, mocno emocjonalnej i ukazującej piękną, odradzającą się miłość w cudownym, amerykańskim klimacie country, to ten tytuł powinien przykuć Waszą uwagę!


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł!

piątek, 19 października 2018

[263] Jon Frederickson - KŁAMSTWA, KTÓRYMI ŻYJEMY


Jon Frederickson - KŁAMSTWA, KTÓRYMI ŻYJEMY
Wydawnictwo W Drodze 2018
Przekład: Maria Nowak
Ocena: 9/10

Czy do gabinetu psychoterapeuty zaglądamy dlatego, że dojrzeliśmy do głębokiej zmiany, czy raczej pragniemy, by osoba postronna utwierdziła nas w kłamstwach, którymi karmimy się od lat? Książka Jona Fredericksona nie tylko nauczy nas dostrzegać złudzenia i iluzje naszej codzienności, lecz także dostarczy wskazówek, jak zmierzyć się z prawdą o samym sobie i uczynić swoje życie lepszym.


     Książka "Kłamstwa, którymi żyjemy" wydana nakładem wydawnictwa W Drodze ma na celu pokazanie czytelnikowi jak zmierzyć się z prawdą, spróbować zaakceptować siebie oraz jak podjąć próbę zmiany samego siebie.
     Wbrew pozorom książka ta jest faktycznie interesująca. Nie jest to kolejny, nudny poradnik, który pokazuje jak w dziesięciu krokach stać się innym, lepszym człowiekiem. To książka, która bazując na prawdziwych sytuacjach i wydarzeniach przedstawia jak my, ludzie, potrafimy odbierać sytuacje oraz jak wyciągamy tylko pozytywne dla nas wnioski. Jon Frederickson to terapeuta oraz założyciel Instytutu Intensywnej Krótkoterminowej Psychoterapii Dynamicznej i to własnie jego obserwacje możemy poznać w tym utworze. Autor pokazuje jak bardzo oszukujemy samych siebie, jak naginamy rzeczywistość tylko po to, aby było nam łatwiej ją zaakceptować. Przedstawione są same życiowe problemy, z którymi każdy z nas musiał się zmagać. Zwrócona jest również uwaga na to, jak bardzo boimy się uczuć, robimy wiele by przed nimi uciec czy też przeczekać trudny dla nas czas. Frederickson daje nam do zrozumienia to, że często przez krzywdy, które spotkały nas w przeszłości, my w teraźniejszości często mamy skłonności, aby zadawać sobie podobny ból. To książka naszpikowana psychologicznymi analizami, jednak za sprawą prostego języka i wieloma życiowymi przykładami z całą pewnością jest zrozumiała dla każdego odbiorcy. Znajdziemy w niej także mnóstwo złotych myśli, które odnoszą się do każdych aspektów życia. Może ona służyć jako pocieszenie dla osób, które zostały zdradzone, zranione, dla tych, którzy przeżyli traumatyczne wydarzenia, czy zwyczajnie nie radzą sobie z emocjami. Jeśli wyciągnie się dobre wnioski po lekturze tej pozycji, można otworzyć oczy na świat i zobaczyć, że faktycznie, nie wszystko co nas otacza jest takie za jakie cały czas to uważaliśmy. Książka pokazuje świat w całkiem innych barwach i pozwala udoskonalić nasz tok myślenia.
     To pozycja konieczna do przeczytania dla każdego człowieka bez względu na płeć, wiek czy status materialny. Pod względem psychicznym i uczuciowym każdy z nas jest taki sam i wszyscy chcielibyśmy mieć życie piękne i beztroskie, a problemy omijać lub radzić sobie z nimi bez większego wysiłku.


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu W Drodze!

środa, 30 sierpnia 2017

[135] Agnieszka Lingas-Łoniewska - PRZEBUDZENIE

Agnieszka Lingas-Łoniewska - PRZEBUDZENIE
Wydawnictwo Filia 2013

Ocena: 8/10

Kiedyś się przebudzisz i dojdziesz do wniosku, że możesz nabrać powietrza w płuca i nie czujesz już tego nieznośnego bólu. Zrozumiesz, że właśnie nadszedł dla ciebie nowy dzień. Po tym przebudzeniu już wszystko będzie inne, bardziej przyjazne i mniej bolesne. Ale całej przeszłości nigdy nie wymażesz". Bohaterowie "Łatwopalnych" zmagają się z własną przeszłością, teraźniejszością, budując mozolnie szczęśliwą przyszłość. Jarek, Monika, Sylwia, Bernie, Grzesiek, Dorota. Życie wymaga poświęceń i szybkich decyzji. Jednak czy wszyscy są na to gotowi? Kontynuacja historii o gorącej miłości w malowniczych klimatach Dolnego Śląska.


       "Przebudzenie" to druga część trylogii Łatwopalni, czyli dalsze losy Jarka i Moniki. Czy tym razem miłość zwycięży? Czy dusze obu skrzywdzonych ludzi połączą się już na zawsze? Czytajcie dalej.
      Poprzednia część kończy się w bardzo nietypowy sposób, co sprawiło, że bardzo ucieszyłam się z tego, że miałam możliwość sięgnąć bez zbędnej przerwy po kolejny tom. Agnieszka Lingas-Łoniewska nie pozwala czytelnikowi się znudzić. Pierwsza część była dobra jednak to druga część była zdecydowanie lepsza. Bardziej dynamiczna akcja, wiele zwrotów i niespodziewanych sytuacji oraz co najważniejsze! Pojawiła się pewna postać, którą czytelnik może poznać w serii Zakręty losu, czyli Lukas Borowski. Mój ukochany bohater z jednej z ulubionych trylogii. To sprawiło, że czytało mi się jeszcze lepiej niż się tego spodziewałam. Nie wiem jak Pani Agnieszka to robi, ale na prawdę to połączenie romansu z lekką nutą kryminału przypadło mi tak do gustu, że jej książki dosłownie pochłaniam w całości. Losy Moniki i Jarka, pomimo tego, że mogą wydawać się zbyt banalne, wcale takie nie są. "Przebudzenie" zalicza się do książek, które skradają serce czytelnika i prowadzą go poprzez różne scenariusze życia. Podoba mi się to, że w tej części pojawiają się również losy bohaterów pobocznych, czyli przyjaciół naszej głównej pary. Życie Sylwii zmienia się całkowicie, chociaż nie z jej winy. Autorka w bardzo obrazowy sposób pokazuje tytułowe "przebudzenie" każdej z naszych postaci. Każdy z nich ma swoją przeszłość i zaplanowaną przyszłość, jednak wszyscy z nich są na takim etapie życia, na którym wiele się zmienia, otwierają oczy na pewne sprawy, widzą co w życiu jest tak na prawdę ważne. To chyba główna cecha tej książki, która tak bardzo mi się podoba, czyli po prostu życie. Bez zbędnego upiększania czy słodzenia. Takie sytuacje i wydarzenia mogą spotkać każdego z nas, każdy ma swoje wątpliwości, swoje błędy przeszłości i ból w sercu z różnych powodów, jednak najważniejsze jest to, aby odnaleźć ważnych dla nas ludzi, którzy będą przy nas nawet w najgorszym momencie naszego życia.
      Jesteś ciekawy jak potoczyła się miłość Jarka i Moniki? Jeśli masz za sobą lekturę pierwszej części to zdecydowanie musisz przeczytać również i tę. Sądzę, że jak lubisz romanse z nutką kryminału to ta historia jest dla Ciebie. Pozycja idealna na lato!


sobota, 5 sierpnia 2017

[128] Agnieszka Lingas-Łoniewska - ŁATWOPALNI

Agnieszka Lingas-Łoniewska - ŁATWOPALNI
Wydawnictwo Filia 2013


Ocena: 6/10

Dolny Śląsk, poniemiecka przeszłość, spalona słońcem ziemia, intensywna, mieniąca się kolorami jesień i małe miasteczko u stóp gór. Tam przyjeżdża on, mężczyzna, który wciąż ucieka. Kiedyś wydarzyło się coś, przez co już nigdy nie będzie mógł normalnie żyć, nie zazna spokoju. Ale spotyka ją, śliczną nauczycielkę, której brakuje wiary w siebie i którą dusi małomiasteczkowy konwenans. Ich spotkanie jest jak cud, jesień wybucha, słońce pali, rodzi się miłość. Ale los zadrwi znowu, z obojga.

   "Łatwopalni" to trylogia autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Autorka urzekła i zaczarowała mnie serią Zakręty losu, której recenzje możecie przeczytać na blogu. A jak było tym razem? Czy przepadłam w wirze emocji? Czytajcie dalej! 
     Wir emocji, nie bez powodu użyłam takiego określenia. Agnieszka Lingas-Łoniewska po raz czwarty przyprawia mnie o miłosny zawrót głowy. W tej historii głównym wątkiem są niewyjaśnione i niewybaczone sprawy z przeszłości. Każdego z bohaterów ścigają one i nieustannie nękają przeróżne uczucia, od nienawiści - do siebie i innych, do bezradności wobec zdarzeń sprzed lat. Każdy z nas ma chyba takie chwile w pamięci, które wolelibyśmy zapomnieć, pomimo tego, że nie warto o nich zapominać bo z pewnością wiele się z nich nauczyliśmy. Tego właśnie brakuje naszym bohaterom - Monice i Jarkowi. Oni nie wyciągają wniosków ale ciągle żyją tamtymi wydarzeniami. Ona, utraciła swoją pierwszą miłość przez pomówienia i zamknęła swoje serce na uczucia i szczęście. On stracił najbliższych w tragicznych okolicznościach i ciągle żyje w przekonaniu, że musi pokutować i cierpieć już do końca życia. To droga donikąd. Kiedy losy tych dwoje ludzi spotkają się pewnego dnia, ich życie już nigdy nie będzie takie samo. Sekrety przestaną istnieć, a pojawi się więcej bólu i nieszczęścia w momencie, w którym wszystko wydawało się już układać. To na prawdę poruszająca historia, może odrobinę przewidywalna, ale w te letnie, upalne, długie wieczory to lektura idealna. Z pewnością wciągną Was losy Jarka i Moniki, które przeplatane są historiami bohaterów pobocznych, Sylwii i Marcina, przyjaciół Moniki oraz Berniego - przyjaciela Minca. To dodatkowo sprawia, że akcja nabiera rozpędu, czytelnik nie czuje znudzenia w trakcie czytania. Polecam tę książkę każdemu, kto ma ochotę na romans, pełen miłości, ale również bólu, strachu przed szczęściem i życiem z ogromnym poczuciem winy. To książka z równie nietypowym zakończeniem, które sprawia, że z miejsca sięgam po drugi tom, żeby przekonać się jaki los przygotowała autorka tym bohaterom. 
         Masz ochotę na dobry romans? Jeśli tak to pozycja idealna dla Ciebie. Znajdziesz tutaj istny rollercoaster uczuć, który sprawi, że zapomnisz o problemach i otaczającej Cię rzeczywistości. 
Po więcej ciekawych kobiecych propozycji zapraszam Was do portalu KobiecePorady.pl 



środa, 24 maja 2017

[117] Anna Wysocka-Kalkowska - KIEDY WIOSNA NIE NADCHODZI

Anna Wysocka-Kalkowska - KIEDY WIOSNA NIE NADCHODZI
Wydawnictwo Psychoskok 2014


Ocena: 7/10

Książka „Kiedy wiosna nie nadchodzi” Anny Wysockiej-Kalkowskiej jest pełna zmiennych emocji od rozpaczy, strachu i lęku, po nieograniczoną radość, wzruszenie, szczęście i triumfująca finalnie nadzieję. Jest to opowieść o tym co w życiu najważniejsze. Znaczna część tej historii została umiejscowiona w Kazimierzu Dolnym, zatem czytając ją, spacerujemy uliczkami Kazimierza i zaglądamy w duszę tego miasta i swoją też... Nagle całym sobą zaczynamy dostrzegać i czuć świat, który nas otacza. „Kiedy wiosna nie nadchodzi” jest również książką o przyjaźni ze starszym człowiekiem i o tym, jak wielką rolę w życiu może odgrywać rodzeństwo. Ta opowieść jest przesycona wiarą w Miłość. I bardzo dobrze, bo to właśnie Ona jest najważniejsza, choć często zbyt późno zdajemy sobie z tego sprawę.


      "Kiedy wiosna nie nadchodzi" to cudowna, ciepła i bardzo życiowa powieść, która odsłania ludzkie słabości i potrzeby. Anna Wysocka-Kalkowska w sposób genialny przedstawiła prawdziwe ludzkie życie. Jego wady, zalety, i to co dla każdego powinno być ważne - rodzina. 
        W tej powieści główną bohaterką jest Julia. To właśnie ona została "porzucona" przez męża, który już przez osiem lat mieszka w Stanach Zjednoczonych pod pretekstem upływu terminu ważności wizy. Kobieta ciągle ma złudną nadzieję, że mężczyzna wróci i do niej i do Polski jednak jej przyjaciółka, Weronika, przemawia do rozsądku i doprowadza do tego, że młoda kobieta wnosi pozew o rozwód. Po tym sytuacja nabiera tempa, życie Julii już nigdy nie będzie takie samo. Okazuje się, że kobieta odnajdzie członków swojej rodziny po tym jak sadziła, że żyje sama dla siebie. Ciągle czekając aż wiosna nadejdzie. Podoba mi się również zabieg, który autorka zastosowała a mianowicie o grę słów "Kiedy wiosna nie nadchodzi", bo w tym przypadku to wiosna jest metaforą lepszego życia, nowej miłości, szczęścia i wszystkiego co najlepsze. Julia jest tak pozytywną i realistyczną postacią, że pod koniec książki czytelnik z pewnością się z nią zaprzyjaźni. Jej życie pełne smutku, braku nadziei na lepsze dni jaśnieją kiedy na jej drodze pojawi się ta tytułowa "wiosna". Nie braknie również emocjonujących chwil i przygnębiających sytuacji, ale czyż nie takie właśnie jest życie? Pełne wzlotów i upadków? To wszystko znajduje się właśnie w tej książce. Jestem bardzo ciekawa innych pozycji tej autorki, jej styl pisania i ogólna kompozycja tego utworu sprawiły, że z przyjemnością sięgnę po następne książki.
       Szczerze polecam każdemu kto lubi życiowe książki, opisujące prawdziwe i rzeczywiste wydarzenia. Myślę, że każdy z nas odnajdzie w niej coś dla siebie i wszyscy będą uszczęśliwieni po tej lekturze. Ja się nie zawiodłam.



Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Psychoskok!





czwartek, 27 sierpnia 2015

[23] Jamie McGuire - PIĘKNA KATASTROFA



Jamie McGuire - PIĘKNA KATASTROFA
Wydawnictwo Albatros 2014
Przekład: Agata Karolak

Ocena: 8/10


INTENSYWNA. NIEBEZPIECZNA. UZALEŻNIAJĄCA.
Abby Abernathy jest grzeczną dziewczyną. Nie pije ani nie przeklina. Posiada odpowiednią ilość sweterków w swojej szafie. Wierzy, że utrzymuje odpowiedni dystans w stosunku do jej mrocznej przeszłości. Wszystko ulega jednak szybkiej i diametralnej zmianie, gdy wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką trafia do collegu. Jej droga do nowego początku rozpoczyna się od przelotnej przygody na Eastern University Walking. Travis Maddox – chudy, ostrzyżony i pokryty tatuażami – jest zdecydowanie tym, czego Abby pragnie i potrzebuje… unikać. Chłopak spędza noce wygrywając pieniądze na ringu, a dnie jako uwodziciel numer jeden. Zaintrygowany oporem Abby względem jego sposobu bycia, Travis za pomocą sztuczki i prostego zakładu postanawia ją podejść. Jeśli on przegra, będzie musiał przez miesiąc być wstrzemięźliwy. Jeśli przegra Abby, będzie musiała mieszkać w jego apartamencie przez ten sam okres czasu. Tak czy inaczej, Travis nie ma pojęcia, że spotkał swoją bratnią duszę.


         Piękna katastrofa, jedna z moich ulubionych powieści o miłości, która doczekała się kontynuacji. Na całe szczęście pierwsza część nie okazała się zwyczajną katastrofą!
Abby Abernathy i jej pokręcony sposób rozumowania sytuacji. Kiedy ona uświadomiła sobie, że jej związek z Travisem Maddoxem, zawodnikiem walczącym w nielegalnych walkach organizowanych przez Adama w przeróżnych miejscach, począwszy od starych budynków, zakończywszy na piwnicach uczelni, nie ma prawa istnieć, wtedy on stara się jeszcze bardziej aby ona od niego nie odeszła. Szczerze mogę przyznać, że nie polubiłam głównej bohaterki, Abby. W zasadzie nie potrafię podać konkretnego powodu, może dlatego, jak traktowała Travisa. Po tym, kiedy odchodziła tyle razy od niego, miałam ochotę złapać ją za ramiona i potrząsnąć tak, aby zrozumiała co traci. Najbardziej absurdalną rzeczą jaką zrobiła, było ukrycie swoich uczuć w święto Dziękczynienia, kiedy była u rodziny Maddox. No przecież myślałam, że wyjdę z siebie przy czytaniu! Pomimo tego wszystkiego, relacja Travisa i Abby naprawdę mi się podobała i z ogromną przyjemnością czytałam ich dalsze losy, które miały czasem tak ostre zakręty, że bałam się wypadnięcia z trasy. Kiedy sięgałam po Piękną katastrofę nie sądziłam, że ta książka aż tak mnie porwie. Pozycja ta może nie należy do nie wiadomo jak wyszukanej literatury, aczkolwiek czytanie jej sprawia ogromną przyjemność, niestety krótką, bo jeśli rzeczywiście wciągnie, na pewno się od niej nie oderwiesz i skończysz w jeden dzień lub noc. Podobał mi się również wątek dotyczący przeszłości dziewczyny, która była nazywana „Szczęśliwą trzynastką”, dlaczego takie przezwisko, już pewnie wiecie lub jeśli nie to doczytacie sami. Hazard i długi to część nierozłączna, co też dobrze wplotła w swoją akcję Jamie McGuire.
          Z niecierpliwością czekam na kolejne, polskie, wydania serii Pięknej katastrofy.


środa, 19 sierpnia 2015

[22] Christina Lauren - PIĘKNY NIEZNAJOMY




Christina Lauren - PIĘKNY NIEZNAJMOMY
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2015
Przekład: Katarzyna Krawczyk

Ocena: 8/10



Opis: Uciekając od niewiernego partnera i nieudanego związku, Sara Dillon przenosi się do Nowego Jorku. Szuka zabawy bez zobowiązań. Spotkanie w klubie z intrygującym i seksownym nieznajomym ma takie być. Sara chce odkryć niegrzeczną stronę swej kobiecej natury, a poznany mężczyzna zgadza się być jej przewodnikiem w tej podróży...
Nie jest tajemnicą, że Max Stella lubi kobiety, chociaż jeszcze nie trafił na taką, którą chciałby zatrzymać przy sobie na dłużej. Przystojny drań z Wall Street ma na swym koncie wiele podbojów, lecz dopiero przy Sarze zaczyna się zastanawiać, czy liczy się dla niego coś więcej.




          Sara Dillon i Max Stella, postacie mocno zbliżone do Chloe i Ryana z pierwszej części „Pięknych”. „Piękny nieznajomy” to powieść, której akcja mocno wciąga i z wstrzymanym oddechem przekręca się kartki w oczekiwaniu na to, co stanie się z chwilę.
          Pojawiła się wena, więc trzeba korzystać i tworzyć kolejną recenzję. Już w piątek zapraszam na wyniki losowania „W szponach mrozu” Richelle Mead i recenzję tej książki. A teraz wracając do tematu. Sara Dillon, bohaterka, która mnie okrutnie irytowała, jednak chwilami utożsamiałam się z nią i dzieliłam jej ból. Na Max’a, dziewczyna trafia w klubie, na dobrą sprawę to on ją zagaduje, po czym ona daje mu tzw. kosza. Mężczyzna nie daje za wygraną i po tym, kiedy nagrał telefonem krótki film w chwili kiedy Sara tańczyła, los, lub celowe działanie Max’a sprawia, że spotykają się ponownie, tej samej nocy przy toaletach. Dochodzi między nimi do zbliżenia, które oboje uważają za jednorazową przygodę. Przygoda ta jednak nie kończy się tej nocy w klubie, bo spotykają się nie raz dlatego, że pracują w tej samej firmie Ryan Media Group, znanej już z poprzedniej części. To całkowicie komplikuje ich sytuację. Zawierają jednak pewien układ, który ma się ograniczać tylko do cielesnej bliskości. Kobieta nie chce wiązać się z nikim, po tym jak po swoim jedynym związku, jaki miała w życiu, zostały tylko zgliszcza. Denerwowało mnie jej podejście do sprawy, zamykała się i uciekała od uczucia, nie zwracając uwagi na uczucia innych ludzi, w tym Max’a. Ich związek napiera tempa jak rozpędzony pociąg, który gna w nieznanym kierunku. Właśnie to mnie urzekało w całej tej historii. Nie wiedziałam do końca jak to się zakończy, bo co myślałam, że już wszystko się układa pomyślnie, nagle wyskakiwało coś, co przeszkadzało tym młodym ludziom. Pomysły jakie miał Max, na to aby spędzić z Sarą jeden dzień (zgodnie z umową) były genialne. Nie wiem skąd autorka czerpała inspiracje, ale sceny i sytuacje opisane w książce były tak zaskakujące, że wcale nie dziwiłam się bohaterce, że ciągle myślała na tym, co w danym tygodniu przygotuje pan Stella.
           Po tej powieści nie ma co oczekiwać patetycznych i wyniosłych dialogów, miłosnych uniesień godnych klasyki literatury romansu. Autorka pisze przyjemnie, łatwo do zrozumienia i nieskomplikowanie. Jeśli ktoś z Was nie czytał jeszcze „Pięknego nieznajomego”, musi to jak najszybciej nadrobić!



Warto zapisać:
„Ja przypominałam raczej starą wypaloną gwiazdę, którą siła jej własnej grawitacji wysysała do wewnątrz i miażdżyła.”

„Nadszedł czas, żeby stanąć na nogi i przestać przepraszać za to, że biorę to, czego chcę.”

„W ciągu ostatnich paru tygodni mało miałam takich cichych chwil, które pomagają się skupić. Chwil, w których jednocześnie zauważałam, jak bardzo się rozwinęłam i jak mało tak naprawdę wciąż wiem o życiu i związkach.”

„Smakował piwem, jabłkami i czymś jeszcze. Ciepło, seks, wygoda... Max był moją przekąską na pocieszenie, czymś, czemu można się co jakiś czas oddać bez poczucia winy, wiedząc, że to pomaga, nawet jeśli w ogólnym rozrachunku nie wychodzi na dobre.”

„Uwielbiał to błaganie. Drażnił się zemną, żebym prosiła o więcej. Chciałam, by drażnił mnie dłużej.”

„Opanowała mnie dziwna desperacja. Nigdy tak bardzo nie czułam jego ciężaru na sobie, nie czułam tak każdego kawałka jego nagiej skóry; to był zupełnie inny rodzaj posiadania. Jego ramiona były tak szerokie, każdy naprężony mięsień wyraźnie rysował się pod moimi dłońmi.”

„Sięganie coraz dalej jest procesem ciągłym. Jak tylko zatrzymuję się i zastanawiam, jak sobie radzę z jedną sprawą, zauważam, jak bardzo usztywniam się w innej.”

„Rozejrzałem się w poszukiwaniu odłamków serca, które niemal rozrzuciłem po trawie.”

„Podobno oboje chcieliśmy tylko seksu. A jednak nigdy nie chodziło tylko o seks. Od samego początku gnała nas chęć poznania się nawzajem, wiedziałam zresztą, że niezależnie od tego, jak bardzo chciałam zaszufladkować naszą relację pod hasłem „tylko seks”, tak naprawdę nigdy nie będę osobą do tego zdolną.”

„-Kobiety nie zawsze chcą być traktowane jak delikatne, rzadkie lub drogocenne istoty. Chcemy być pożądane. Chcemy seksu tak samo ostrego jak wy. A ty o tym wiesz. Max oparł się na łokciach i przyjrzał mi się uważnie.
-Ale dlaczego czuję, że to ty dajesz mi coś wyjątkowego? Coś, czego nigdy dotąd nikomu nie dałaś?
-Bo taka jestem.”

„Nie byłem jeszcze gotowy z tobą skończyć. Byłem nieszczęśliwy, ale przyznanie, że to koniec, unieszczęśliwiłoby mnie bardziej.”

 
 


Archiwum bloga