Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2013. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2013. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lipca 2018

[228] Nora Roberts - ŚWIADEK

Nora Roberts - ŚWIADEK
Wydawnictwo Świat Książki 2013
Przekład: Alina Jakubowska
Ocena: 6/10

Elizabeth Fitch, niezwykle inteligentna, posłuszna i pilna szesnastolatka żyje według zasad ustanowionych przez zimną, apodyktyczną matkę. Pewnego dnia dziewczyna postanawia się jej przeciwstawić. Razem z koleżanką decyduje się na wypad do nocnego klubu, gdzie poznaje uroczego młodego mężczyznę, mówiącego z rosyjskim akcentem, który zwabia je do swego domu. To wydarzenie zmienia jej życie raz na zawsze. Dwanaście lat później Elizabeth mieszka pod fałszywym nazwiskiem w maleńkim miasteczku na południu, ukrywając się przed całym światem. Tajemnicza Abigail Lowery wzbudza zainteresowanie miejscowego szefa policji Brooksa Gleasona, i to nie tylko ze względów zawodowych. Gleason podejrzewa, że kobiecie potrzebna jest ochrona, lecz czy będzie potrafił stawić czoła potężnym i niebezpiecznym ludziom, przed którymi ucieka Abigail?



     "Świadek" to pierwsza książka Nory Roberts, którą miałam okazję przeczytać. Czy zachęciła mnie do zapoznania się z innymi utworami tej autorki? Zdecydowanie nie. Jednak, dzięki temu, że widziałam kilka ekranizacji jej książek, z pewnością nie będzie to moje ostatnie spotkanie z tą Panią.
   Dlaczego "Świadek" nie zachwycił mnie tak, jak tego oczekiwałam? Cóż, wydaje mi się, że głównym tego powodem jest to, że akcja niemiłosiernie dłużyła się z każdą przeczytaną stroną. Na początku, muszę przyznać, akcja nabiera rozpędu bo poznajemy główną bohaterkę Elizabeth Fitch, która pod opieką despotycznej i za bardzo poukładanej matki nie może mieć własnego życia. Musi robić wszystko to, co jej rodzicielka już zaplanowała. Dlatego też, młoda dziewczyna rozpoczyna swój buntowniczy plan. Zmienia swój wizerunek, chce wprowadzić zmiany w swojej przyszłości i co najważniejsze pragnie chociaż raz zabawić się na imprezie jak to robią jej rówieśnicy. Wszystko idzie zgodnie z jej planem - do czasu, w którym Liz wraz z przyjaciółką poznają dwóch mężczyzn, którzy związani są z rosyjską mafią. Dziewczyny pod pretekstem dobrej zabawy udają się do domu jednego z nich, a to co się tam wydarzyło, już na zawsze zmieniło życie naszej Liz. Po latach, które dla Liz wydawały się być dobrą nauką życia, okazuje się, że nasza bohaterka zmieniła swoje imię i nazwisko i od teraz znamy ją jako Abigail Lowery, która zdążyła wpaść w oko miejscowemu szefowi policji Brooksowi. Mężczyzna rozpocznie swoje śledztwo w sprawie przeszłości kobiety, która go zauroczyła, a jednocześnie jest niesamowicie tajemnicza. Fabuła książki - genialna. Jak tylko przeczytałam opis na okładce wiedziałam, że muszę zapoznać się z tą książką. Idealnie wpasowuje się w mój czytelniczy gust, jednak coś zawiodło, coś poszło nie tak. Zabrakło mi chyba dynamiki, która powinna się w takiej książce znajdować, miałam wrażenie, że całość ciągnie się w ślimaczym tempie i każda strona powiela to co wydarzyło się na poprzedniej. Dodatkowo postać naszej głównej bohaterki wydaje mi się, że była zbyt kontrastowa do całej powieści. Jej wiedza i język, który używała już w młodości, w ogóle nie pasował mi do jej charakteru. Na plus mogę uznać to, że niektóre cechy jej charakteru idealnie wpasowywały się w całą utworzoną historię, a mianowicie jej nieufność, tajemniczość no i w pewnym stopniu inteligencja, którą potrafiła w dobry sposób wykorzystać. Pozytywnie oceniam również zakończenie, które sprawiło, że na kilka sekund przestałam oddychać.
      Książka ma swoje wady i zalety - mocne i słabe strony i nie każdemu przypadnie do gustu, zaś dla niektórych osób będzie to ulubiona książka. Jeśli jesteście ciekawi co tak na prawdę kryje się we wnętrzu tej książki, zachęcam do przeczytania. Najlepiej to samemu wyrobić sobie zdanie!

sobota, 5 sierpnia 2017

[128] Agnieszka Lingas-Łoniewska - ŁATWOPALNI

Agnieszka Lingas-Łoniewska - ŁATWOPALNI
Wydawnictwo Filia 2013


Ocena: 6/10

Dolny Śląsk, poniemiecka przeszłość, spalona słońcem ziemia, intensywna, mieniąca się kolorami jesień i małe miasteczko u stóp gór. Tam przyjeżdża on, mężczyzna, który wciąż ucieka. Kiedyś wydarzyło się coś, przez co już nigdy nie będzie mógł normalnie żyć, nie zazna spokoju. Ale spotyka ją, śliczną nauczycielkę, której brakuje wiary w siebie i którą dusi małomiasteczkowy konwenans. Ich spotkanie jest jak cud, jesień wybucha, słońce pali, rodzi się miłość. Ale los zadrwi znowu, z obojga.

   "Łatwopalni" to trylogia autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Autorka urzekła i zaczarowała mnie serią Zakręty losu, której recenzje możecie przeczytać na blogu. A jak było tym razem? Czy przepadłam w wirze emocji? Czytajcie dalej! 
     Wir emocji, nie bez powodu użyłam takiego określenia. Agnieszka Lingas-Łoniewska po raz czwarty przyprawia mnie o miłosny zawrót głowy. W tej historii głównym wątkiem są niewyjaśnione i niewybaczone sprawy z przeszłości. Każdego z bohaterów ścigają one i nieustannie nękają przeróżne uczucia, od nienawiści - do siebie i innych, do bezradności wobec zdarzeń sprzed lat. Każdy z nas ma chyba takie chwile w pamięci, które wolelibyśmy zapomnieć, pomimo tego, że nie warto o nich zapominać bo z pewnością wiele się z nich nauczyliśmy. Tego właśnie brakuje naszym bohaterom - Monice i Jarkowi. Oni nie wyciągają wniosków ale ciągle żyją tamtymi wydarzeniami. Ona, utraciła swoją pierwszą miłość przez pomówienia i zamknęła swoje serce na uczucia i szczęście. On stracił najbliższych w tragicznych okolicznościach i ciągle żyje w przekonaniu, że musi pokutować i cierpieć już do końca życia. To droga donikąd. Kiedy losy tych dwoje ludzi spotkają się pewnego dnia, ich życie już nigdy nie będzie takie samo. Sekrety przestaną istnieć, a pojawi się więcej bólu i nieszczęścia w momencie, w którym wszystko wydawało się już układać. To na prawdę poruszająca historia, może odrobinę przewidywalna, ale w te letnie, upalne, długie wieczory to lektura idealna. Z pewnością wciągną Was losy Jarka i Moniki, które przeplatane są historiami bohaterów pobocznych, Sylwii i Marcina, przyjaciół Moniki oraz Berniego - przyjaciela Minca. To dodatkowo sprawia, że akcja nabiera rozpędu, czytelnik nie czuje znudzenia w trakcie czytania. Polecam tę książkę każdemu, kto ma ochotę na romans, pełen miłości, ale również bólu, strachu przed szczęściem i życiem z ogromnym poczuciem winy. To książka z równie nietypowym zakończeniem, które sprawia, że z miejsca sięgam po drugi tom, żeby przekonać się jaki los przygotowała autorka tym bohaterom. 
         Masz ochotę na dobry romans? Jeśli tak to pozycja idealna dla Ciebie. Znajdziesz tutaj istny rollercoaster uczuć, który sprawi, że zapomnisz o problemach i otaczającej Cię rzeczywistości. 
Po więcej ciekawych kobiecych propozycji zapraszam Was do portalu KobiecePorady.pl 



środa, 21 września 2016

[97] Guillaume Musso - 7 LAT PÓŹNIEJ...

Guillaume Musso - 7 LAT PÓŹNIEJ...
Wydawnictwo Albatros 2013
Przekład: Joanna Prądzyńska

Ocena: 8/10

Sebastian Larabee i Nikki Nikovski – prowadzący spokojne i uporządkowane życie młody lutnik z bogatej nowojorskiej rodziny oraz obdarzona ogromnym temperamentem piękna modelka i malarka – zakochują się w sobie szaloną, gwałtowną miłością. Nie zważając na ostrzeżenia, wierząc w mit o przeciwieństwach, które się przyciągają, pobierają się pod wpływem chwili. Wkrótce na świat przychodzą dzieci – bliźniaki Camille i Jeremy. Różnice nie do pogodzenia, które na początku stanowiły coś w rodzaju zakazanego owocu, dodając ich związkowi pieprzyku, nieuchronnie prowadzą do konfliktu. Ciągłe kłótnie, brak zgody co do sposobu wychowania dzieci, a nawet oskarżenia o zdradę, skutkują wzajemną nienawiścią oraz zgodną decyzją o rozwodzie. Sebastianowi zostaje powierzona opieka nad córką, a Nikki – nad synem. Oboje organizują sobie życie na nowo, trzymając się jak najdalej od siebie. Camille jest wychowywana przez ojca według surowych, konserwatywnych zasad, Jeremy zaś ma wolną rękę we wszystkim; matka wybacza mu każde nieposłuszeństwo. Mija siedem lat. Któregoś dnia Jeremy tajemniczo znika. Ucieczka z domu? Wypadek? Porwanie? Nie chcąc kontaktować się z policją, Nikki zwraca się o pomoc do byłego męża. Próbując ratować dzieci, Nikki i Sebastian wplątują się w skomplikowaną i niebezpieczną przygodę, która z Nowego Jorku zawiedzie ich do Paryża, a potem do serca amazońskiej dżungli. Zmuszeni działać razem, odnajdą bliskość, którą uważali za straconą na zawsze.



     "7 lat później" to niesamowicie stworzona książka, dzięki której pokochałam styl Guillaume Musso. Nigdy nie domyśliłabym się, że taka powieść może wyjść spod pióra mężczyzny.
    Co się może wydarzyć, kiedy dzieci usilnie próbują połączyć ze sobą rozwiedzionych rodziców? Na własnej skórze przekonali się o tym Nikki Nikovski i Sebastian Larabee. Minęło już siedem lat odkąd układają swoje życie osobno. Dzieci praktycznie dorosłe, on znany konserwator skrzypiec, spokojny, melancholijny, konserwatywnie wychowujący swoją dorastającą córkę, ona wolny duch, potrzebująca swobody kobieta, która w bardzo frywolny sposób traktuje swojego syna. Przez tę właśnie niezgodność charakterów ich małżeństwo dobiegło końca. A to w jaki sposób tych dwoje ludzi się poznało było bardzo fajną wstawką w typie retrospekcji, które prowadził Sebastian. Autor bardzo przyjemnym językiem wprowadza czytelnika w myśli bohaterów, a dzięki postaciom pobocznym dodatkowo nadaje całości tempa i dynamiki. Jednym z takich postaci jest Santos, obecny mężczyzna Nikki, który jest (o dziwo) policjantem. To on za wszelką cenę będzie bronił Nikki przed całym złem świata i jednocześnie powodowany zazdrością o kobietę i jej byłego męża posunie się... o krok za daleko. Jeremy, syn Sebastiana i Nikki, wraz z ograniczaną i zmuszaną do posłuszeństwa wobec ojca, Camille wpadają na genialny plan tajemniczy plan, jednak tego co się wydarzy później, chyba żadne z nich się nie spodziewało. Książka idealnie obrazuje to, jak jedna z pozoru błaha decyzja może zaważyć na naszym dalszym życiu. Tajemnicze zniknięcie chłopaka i późniejsze koleje losu, którym będą musieli stawić czoła nasi bohaterowie będą idealnie ze sobą skomponowane. Czytelnik prawie do samego końca nie wie o co tak na prawdę chodzi. Dopiero pod koniec, wszystko układa się w jedną całość. Bardzo dobra książka akcji, która dzięki miłosnemu wątkowi wysoko uplasowała się na mojej liście ulubionych powieści. Motyw przemytu narkotyków i zaginionego samolotu również zasługuje na wzmiankę. Szczególnie dla tego, że nasi bohaterowie zostaną wmanewrowani w całkowicie niesamowite sprawki i porachunki pewnych bandytów. I to wszystko przez syna i jedną, tajemniczą kobietę... Jaki będzie finał tej powieści? Sprawdźcie sami!
   "7 lat później..." to bardzo oryginalna powieść, która w połączeniu sensacji, kryminału i romansu stworzyła iście mieszankę wybuchową, która sprawiła, że z wielką chęcią zapoznam się z kolejnymi książkami Francuskiego autora.

środa, 30 marca 2016

[62] Veronica Henry - NOC W ORIENT EXPRESSIE

Veronica Henry - NOC W ORIENT EXPRESSIE
Wydawnictwo Pascal 2013
Przekład: Bogumiła Nawrot

Ocena: 5/10

Luksus.Tajemnica.Miłość.
Dla niektórych pasażerów Orient Expressu podróż na trasie Londyn – Wenecja będzie czymś więcej niż tylko przejażdżką legendarnym pociągiem. Poznaj historie ludzi złączonych tą zjawiskową podróżą. Imogen i jej tajemnicza misja w Wenecji. Adele i Jack oraz ich wielkie, niszczące pożądanie sprzed lat. Emmie i Archie - wylosowani w konkursie na kojarzenie par.
W miarę przejechanych kilometrów padają wyznania, wracają wspomnienia i ujawniają się skrywane wcześniej sekrety. Kiedy wszyscy znajdą się w bajkowej scenerii weneckiej laguny, nic nie będzie już takie jak przedtem.
 


     "Noc w Orient Expressie" to książka stworzona przez Veronicę Henry, która miała być klimatyczną powieścią o pociągu, który przeszedł do historii, w którym podróż może całkowicie odmienić życie, a moje odczucia są odmienne. Według mnie zarys fabuły był nijaki a postacie, których było wiele, są niedopracowane.
       Poznajemy tutaj pięć odrębnych historii ludzi, których łączy jedno - podróż Orient Expressem. To było bardzo ciekawym zabiegiem literackim. Pierwsza opowieść to wspomnienia Adele, które mają związek z podróżą pociągiem w jej młodości. To żona szanowanego doktora, jednak kiedy poznaje Jacka, jej życie już nigdy nie będzie takie samo. Druga to historia wnuczki Adele - Imogen. Kobieta szukając szczęścia i swojego miejsca na ziemi ryzykuje utratę tego, co jest dla niej wszystkim. Trzecie opowieść to losy Emmie i Archie'go, pary, która została połączona poprzez konkurs, w którym nagrodą była zmieniająca życie podróż. Czwarta historia to losy prawnika Simona, jego dzieci i Stephanie. Kobiety, którą kocha ponad wszystko, ale czy rodzina da się ponieść luksusowej wyprawie i będą w stanie odsunąć problemy dnia codziennego od siebie? I ostatnie opisane losy to życie Sylvie i słynnego fotografa, którzy po latach znajomości odnajdą swoją miłość. Cóż, zapewne zastanawiacie się dlaczego ta opowieść nie podobała mi się. Otóż moim zdaniem całość była zbyt okrojona, wolałabym mieć mniejszą ilość bohaterów z większą ilością akcji niż odwrotnie. Teraz nie mamy możliwości pokochania bohaterów, brakuje mi tu obiecanego klimatu i luksusu, który był obiecany na okładce książki. Całość jest nijaka, niestety. Nie tego oczekiwałam. 
      Polecam tym osobom, które chcą na własnej skórze przekonać się czy ta lektura jest warta lepszej oceny. Są w niej momenty interesujące, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

wtorek, 29 marca 2016

[61] Matthew Quick - NIEZBĘDNIK OBSERWATORÓW GWIAZD

Matthew Quick - NIEZBĘDNIK OBSERWATORÓW GWIAZD
Wydawnictwo Otwarte 2013
Przekład: Joanna Dziubińska

Ocena: 4/10

Witajcie w Bellmont, gdzie rządzą czarne gangi oraz irlandzka mafia (zależy od dzielnicy) i gdzie mieszka Finley. Jego dziadek nie ma obu nóg, ojciec pracuje na nocną zmianę, a matka zginęła w okolicznościach, o których nikt nie chce mówić. Finley też nie chce mówić - odzywa się tylko wtedy, gdy musi. Woli grać w koszykówkę. Jedyną osobą, która rozumie Finleya, jest jego dziewczyna Erin. Oboje co wieczór spotykają się na dachu jego domu, patrzą w gwiazdy i marzą o tym, aby wydostać się z piekła, jakim jest Bellmont. Pewnego dnia trener Finleya prosi go o dziwną przysługę...


         "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" to historia, która miała być wzruszającym i fantastycznym dziełem sztuki. A jakie jest moje zdanie?
         Wspaniały tytuł, zachęcający opis, cudowna okładka, co może być nie tak w takim zestawieniu? Właściwie wszystko. Niestety. Strasznie się zawiodłam na tej pozycji. Oczekiwałam wspaniałej historii o miłości, przyjaźni, może jakiejś podróży w nieznany świat z nutką kryminału, a dostałam początkowo napalonego nastolatka Finley'a, który myśli tylko o jednym podczas spotkań ze swoją dziewczyną Erin, następnie zapalonych koszykarzy, którzy tylko chodzą na treningi (nic więcej się nie liczy), oraz dziwnego chłopaka, który po stracie rodziców stworzył swój własny wyimaginowany świat. A gdzie ta irlandzka mafia? Gdzie szokujące rodzinne tajemnice? Akcja wlecze się, dodatkowo praktycznie nic nie wnosi w życie. Może jestem za stara na tego typu książki, ale wydaje mi się, że życie ma o wiele więcej ważnych celów niż tylko realizacja sportowych marzeń. Zaskoczyło mnie zakończenie, ale negatywnie. Mam również zastrzeżenia co do tytułu książki. Oryginalny brzmi Boy21, co jak można się domyślać wzięło się od występującego tu bohatera Russ'a, który kazał mówić na siebie Numer 21. Moim zdaniem byłoby znacznie lepiej zostać przy oryginalnym tytule, bo Niezbędnik obserwatorów gwiazd nie ma nic wspólnego z akcją, która toczy się w książce. Książka miała również malutkie cechy pozytywne np. to, że pokazuje, że nie warto oceniać ludzi po wyglądzie, bo można ich ocenić pochopnie i w wyniku tego możemy nie docenić wartościowej osoby.
          Na zakończenie mogę powiedzieć, że czytając tę książkę czasu nie zmarnowałam, ale wątpię w to, że zapamiętam ten tytuł na dłużej. Większość z Was już z pewnością czytała tę powieść, ale jeśli nie to czytacie na własną odpowiedzialność. Mnie osobiście ta powieść nie przypadła do gustu, może z Wami będzie inaczej.

środa, 19 sierpnia 2015

[21] Christina Lauren - PIĘKNY DRAŃ



 Christina Lauren - PIĘKNY DRAŃ
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2013
Przekład: Katarzyna Krawczyk

 Ocena: 8/10


Opis:Chloe Mills, uzdolniona i pracowita studentka MBA ma tylko jeden problem: swojego szefa, Ryana Bennetta. Jest wymagający, nie przebiera w słowach i nie liczy się z uczuciami innych – ale nie sposób mu się oprzeć.Bennett Ryan wrócił z Francji do Chicago, aby podjąć znaczące stanowisko w wielkiej firmie rodzinnej. Nawet nie przyszło mu do głowy, że asystentka, która współpracowała z nim na odległość przed jego przyjazdem, to wystrzałowa, niewinnie prowokacyjna i wyjątkowo irytująca istota, którą teraz będzie widywał codziennie. Pomimo plotek nigdy nie romansował w pracy, Chloe jest jednak pokusą, której trudno się oprzeć…Jednak gdy ich wspólne pragnienie dochodzi do granic wytrzymałości, Bennett i Chloe będą musieli zdecydować, co są gotowi poświęcić dla siebie nawzajem…



         Tą pozycję przeczytałam już jakiś czas temu i przypomniałam sobie o niej dzięki „Pięknemu nieznajomemu”, czyli drugiej części „Pięknego drania”. Co przyciąga uwagę? Oczywiście piękna okładka. Lubię kiedy moje oczy widzą przystojnego pana w garniturze, pomimo, że nie widać jego twarzy. Co lepsze, model na zdjęciu idealnie pasuje do osobowości i charakteru Ryana Bennetta, czyli pierwszoplanowego bohatera powieści.
        Od początku akcji, poznajemy dwoje bohaterów, Ryana Bennetta, który od 9 miesięcy pracuje w swojej rodzinnej firmie Ryan Media Group i Chloe Mills – asystentka z 6-letnim stażem. Co mnie urzekło w ich relacji to to, że oboje mają cięty język. Ich relacja ulega zmianie już na pierwszych stronach powieści, co pozwala czytelnikowi całkowicie wciągnąć się w ich świat. Kolejnym wątkiem ich związku jest praca nad prezentacją dla Papadakisa, która to całkowicie ich do siebie zbliży. Pożądanie i rządza zgubiła ich dwoje, kiedy to Ryan zaprosił Chloe do sali konferencyjnej po godzinach pracy. Znowu sprawdza się powiedzenie „Kto się czubi, ten się lubi”. Dwoje nienawidzących się ludzi, rzucających się sobie do gardeł, nagle odkrywa, że są dla siebie niesamowicie atrakcyjni. Facet myślący ciągle o swojej asystentce, który błędnie myśli, że chce się z nią tylko przespać, nieoczekiwanie lub oczekiwanie zakochuje się w niej. Wiedzą jednak, że największym ich problemem jest zasada panująca w firmie, która mówi, że nie wolno wchodzić pracownikom w bliższe relacje. Przełomowym dniem w ich stosunkach jest pewna kolacja, na której dochodzi do incydentu, w którym o mały włos nie doszło do odkrycia ich tajemnicy. Nadal starają się trwać jako szef – asystentka, jednak coraz trudniej im utrzymać swoje uczucia i emocje w ukryciu. Jak dokładniej wygląda ich walka o swoją miłość? Musicie sami przeczytać!
        Pomysł na tą powieść naprawdę oryginalny, interesujące i wciągające sceny miłosne i nie nużące opisy wykonywanej przez nich pracy czy wewnętrznych przeżyć bohaterów dodają całej akcji dynamiki i szerszego spojrzenia na ich postawy i cele działań. Książkę czyta się wyjątkowo szybko, wystarczy zaledwie jedno dłuższe posiedzenie, po to aby nie stracić ani chwili z życia Chloe i Ryana.


Warto zapisać:
„Uroda to tylko powierzchowność, a szpetota sięga do szpiku kości”
„- A ty myślisz za mało. To o mojej karierze mowa. Ty masz tu całą władzę. Nie masz nic do stracenia.
-Ja mam władzę? To ty chwyciłaś mnie za fiuta w windzie. To ty doprowadzasz mnie do takiego stanu.”

„Jak bardzo jej w tej chwili nienawidziłem. Nienawidziłem za to, że miała rację, a ja się myliłem, jak i za to, że zmuszała mnie do dokonania wyboru. Przede wszystkim, nienawidziłem jej za to, że tak bardzo jej pragnąłem.”

„Coś zmieniło się dziś wieczorem i zasypiając, zdążyłem jeszcze pomyśleć, że musimy jutro znaleźć czas na długą rozmowę. Ale gdy światło wczesnego poranka zaczęło przebijać przez ciemne zasłony, zdałem sobie z niepokojem sprawę, że jutro już nadeszło.”

„Przy każdym ruchu, każdym dotknięciu, każdym słowie i każdym pocałunku byliśmy razem. Przy nikim innym nie czułam się tak doskonale, idealnie dopasowana, jakby moje ciało było dla niego stworzone.”





Archiwum bloga